„Rozporządzenie sklepikowe”

„Rozporządzenie sklepikowe”

  • Sierpień 30, 2015
  • akarolak

Kiedy dowiedziałem się o rozporządzeniu Ministra Zdrowia dotyczącym wskazania artykułów spożywczych, których nie będzie można sprzedawać w szkolnych sklepikach,  to  pomyślałem o frazie bohatera filmu A. Kondratiuka „Bing Bang” z 1986 r. –  POLECAM!!! Otóż ów bohater, Stasiek Skrzypek (Franciszek Pieczka) relacjonując spotkanie z przedstawicielami obcej cywilizacji (załoga UFO) cytuje słowa-przesłanie  przybysza z Kosmosu: „LUDZIE OPAMIĘTAJTA SIĘ!!!”

Skąd to skojarzenie?

Najpopularniejszy akt normatywny ostatnich dni – rozporządzenie w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełnić środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach został wczoraj, 28 sierpnia 2015 r., opublikowany w Dzienniku Ustaw (poz. 1256) i zacznie obowiązywać od 1 września br. Wymienione daty pozwalają traktować dzieło Ministra Zdrowia jako akt o wyjątkowym znaczeniu. I nie można się temu dziwić – z początkiem roku szkolnego 2015/16 uczniowie „jednostek systemu oświaty” będą zdrowi! A to wszystko dzięki racjonalnemu odżywianiu…

            Minister Zdrowia omawianym rozporządzeniem wypełnił delegację, czyli spełnił swój obowiązek, wynikający z ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia (art.  52c ust. 6). Takie zachowanie nie powinno być niczym nadzwyczajnym, gdyby nie fakt, że akt wykonawczy do wymienionej ustawy wchodzi w życie w dniu 1 września br. tj. po upływie 3 (sł.: trzech) dni od daty jego opublikowania. Tymczasem w tym samym systemie prawnym nadal obowiązuje ustawa z 20.07.2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i innych aktów prawnych, z której (art. 4 ust. 1) możemy się dowiedzieć, że akty normatywne, zawierające przepisy powszechnie obowiązujące, ogłaszane w dziennikach urzędowych wchodzą w życie po upływie czternastu dni od dnia ich ogłoszenia, chyba że dany akt normatywny określi termin dłuższy. Skąd taki przepis? A dlatego, że demokratyczne państwo prawne (art. 2 Konstytucji), zgodnie z przyjętymi standardami, nie powinno zaskakiwać swoich obywateli nowymi rozwiązaniami legislacyjnymi. Innymi słowy, adresaci przepisów powinni mieć wystarczająco dużo czasu do przygotowania się do nowych warunków prawnych. Oczywiście ustawodawca, zapewne bardziej w trosce o państwo niż o korzystających z niego, przewidział, że w uzasadnionych przypadkach akty normatywne mogą wchodzić w życie w terminie krótszym niż czternaście dni, a nawet natychmiast (art. 4 ust. 2 i 3 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i innych aktów prawnych). Skoro termin wejścia w życie omawianego rozporządzenia jest tak krótki, to mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją (uzasadniony przypadek) i nie ma się czego czepiać. Zwłaszcza, że nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia dająca Ministrowi Zdrowia kompetencje do wydania omawianego rozporządzenia wchodzi w życie z dniem 1 września br. i bez aktu wykonawczego stałaby się pustym prawem…Ale czy rzeczywiście zaproponowane regulacje wymagają nadzwyczajnych działań? Przecież zmiana ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia wprowadzająca ograniczenia w zakresie sprzedaży produktów spożywczych w sklepikach szkolnych została dokonana ustawą z 28 listopada 2014 r. i ogłoszona 9 stycznia 2015 r. (sic!). Minister się nie wyrobił i z 14 dni pozostały trzy, a że to minister, to skutki opóźnienia przerzucono na tych, którzy muszą się dostosować do tego co wymyślił…

            Oczywiście można łatwo odpierać zarzuty i zwrócić uwagę na to, że chodzi o rzeczy najważniejsze – zdrowie, dobrą kondycję, a może nawet życie najmłodszych! W takich przypadkach 3, czy 14 dni do wejścia w życie jakiegoś rozporządzenia może się wydawać sprawą zupełnie marginalną. Tyle tylko, czy naprawdę chodzi o dobro dzieci, czy bardziej dobre samopoczucie rządzących? W uzasadnieniu projektu rozporządzenia sklepikowego wskazano, że jego celem „jest wzmocnienie ochrony zdrowia dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, poprzez ograniczenie dostępu na terenie przedszkoli, szkół i placówek opiekuńczo-wychowawczych do środków spożywczych zawierających znaczne ilości składników niezalecanych dla ich rozwoju.” W tym miejscu kilka słów wyjaśnienia. Jedną z podstawowych informacji jakie zdobywają uczestnicy kursów prawoznawstwa jest przyjęcie dyrektywy interpretacyjnej o „racjonalnym prawodawcy”. Oznacza ona, że tak działający autor przepisów:

  • wyznacza sobie cele możliwe do osiągnięcia;
  • sięga po środki odpowiednie dla osiągnięcia tych celów;
  • stara się kierować spójnym systemem wartości (tak np.: T. Chauvin, T. Stawecki, P. Winczorek, Wstęp do prawoznawstwa, C.H. Beck Warszawa 2011, s. 224-225).

Jak to się ma do rozporządzenia sklepikowego? Ustawodawca (panie i panowie przebywający w charakterystycznym budynku przy ul. Wiejskiej w Warszawie) zauważył problem społeczny – zły stan zdrowia i kondycji polskich dzieci spowodowany m. in. niewłaściwym żywieniem polegającym „na przyjmowaniu produktów żywnościowych zawierających substancje, których nadmierne i wielokrotne spożycie przyczynia się do nieprawidłowego rozwoju i wielu chorób dietozależnych” (z uzasadnienia projektu nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia). Z cytowanego fragmentu wprost wynika, że prawodawca rozpoznał substancje, których „nadmierne spożycie” jest niewskazane dla osób najmłodszych. To podstawowy argument wprowadzonej reglamentacji. Podobnie jest z alkoholem, wyrobami tytoniowymi, czy narkotykami. Różnica w omawianej sprawie polega na tym, że poza wyeliminowaniem zdefiniowanych prawnie produktów spożywczych ze sklepików szkolnych nie dzieje się nic. W praktyce uczeń szkoły podstawowej/gimnazjalnej przechodząc do sklepu znajdującego się na drugiej stronie ulicy może zaopatrzyć się w to co jest objęte zakazem sprzedaży w jego szkole… Jeżeli ustawodawca dopatrzył się niebezpieczeństwa w spożywaniu przez dzieci niektórych substancji, to działając racjonalnie, powinien ograniczyć dostęp do nich także poza „jednostkami systemu oświaty” – napoje xyz od lat 16, batony xyz od lat 16,  chrupki xyz od lat ….

            Poza brakiem czegoś, co nazwałbym legislacyjną konsekwencją, zastanawiam się skąd u naszych wybrańców wiara w skuteczność prawa jako leku na całe zło tego świata? Bez wątpienia to najłatwiejszy sposób. Kiedy pojawia się niepokojące zjawisko społeczne, a politycy nie wiedzą jak temu zapobiec, to bez ograniczeń i z wielkim entuzjazmem chwytają za laptopy i wystukują zbawienne paragrafy. Oni na pewno są zadowoleni – napisali i sprawa załatwiona: zdrowie dzieci – rozporządzenie sklepikowe; dopalacze – zmiana ustawy o narkotykach; wypadki na drogach – zmiana Prawa o ruchu drogowym itd.

I kiedy dowiedziałem się o rozporządzeniu sklepikowym, skojarzyłem sobie to ze słowami wypowiedzianymi przez Staśka Skrzypka „Ludzie, opamiętajta się!”…

 

Adam G. Karolak