ALKOHOLOWE ORDALIA

ALKOHOLOWE ORDALIA

  • Październik 19, 2013
  • akarolak

Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego stanowi znamiona przestępstwa określonego w Kodeksie karnym. Osoba, która dopuszcza się takiego czynu jest narażona nie tylko na sankcje karne, ale też na ostracyzm społeczny. Czy zawsze słusznie?

Powszechne potępienie kierowców „na podwójnym gazie” stało się tak oczywiste, że chyba już nikt nie zastanawia się nad prawidłowością wprowadzonych rozwiązań prawnych w tym zakresie. Nie budzi najmniejszego sprzeciwu społecznego fakt, że stwierdzenie zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu lub we krwi na poziomie przekraczającym obowiązujące limity wywołuje daleko idące sankcje, chociaż kierowca w żaden inny sposób nie zakłócił porządku prawnego. Taki sposób eliminowania zagrożeń w ruchu drogowym przypomina średniowieczne sądy boże, czyli ordalia.

Sądy boże (ordalia) były wykorzystywanymi w średniowieczu środkami dowodowymi stosowanymi wtedy, gdy inne sposoby wykazywania swoich racji nie mogły być zastosowane. Gdy mowa o ordaliach najczęściej wymieniane są pojedynek, próba wody oraz próba żelaza. Jak łatwo przewidzieć wykorzystywany w sądownictwie pojedynek przemawiał na korzyść tego, kto zakończył go sukcesem. Bardziej skomplikowane były rozstrzygnięcia podejmowane na podstawie pozostałych, zgodnie ze współczesną terminologią, eksperymentów procesowych. I tak próba wody polegała na tym, że związanego podsądnego zanurzano w wodzie. Jeżeli zaczynał się topić uznawano, że jest niewinny (woda, jako żywioł czysty przyjmowała go), a gdy unosił się na powierzchni przyjmowano jego winę za wykazaną. Próba żelaza natomiast polegała na tym, że osądzany powinien przejść po rozgrzanym żelazie albo utrzymać je w dłoni. O winie/niewinności przesądzał wówczas czas przez jaki poddawany próbie ją wytrzymał oraz sposób gojenia się tak powstałych ran.

Przedstawione sposoby ustalania w procesie prawdy wzbudzają u współczesnych ironiczne uśmiechy – przecież doświadczenia przeprowadzane przez średniowieczne sądy nie miały żadnego związku z ustaleniem stanu faktycznego.

Pomimo lekceważącego stosunku do przedstawionych sposobów dowodzenia, w XXI w. nadal wykorzystywany jest ten sam mechanizm ustalania winy kierowcy za wykroczenie, a nawet przestępstwo drogowe. Karaniu podlega bowiem każdy, u kogo uprawniony funkcjonariusz stwierdzi przekroczenie dopuszczalnego stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu lub we krwi. Nie ma znaczenia, czy popełniono jakieś inne wykroczenie. Co więcej, nie ma nawet znaczenia najbardziej prawidłowy i bezpieczny sposób korzystania z pojazdu mechanicznego. Ustawodawca przyjął założenie, że spożycie alkoholu ogranicza sprawność psychofizyczną kierowcy przez co stwarza zagrożenie w komunikacji. Prawodawca dążąc do zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom ruchu drogowego ignoruje nawet nakaz równego traktowania wszystkich wobec prawa (art. 2 oraz art. 32 Konstytucji). Skoro uzasadnieniem dla opisywanych przepisów jest eliminowanie zagrożeń, to sankcje powinny być stosowane tylko w stosunku do tych kierowców, których umiejętności w czasie prowadzenia pojazdu odbiegają od przyjętego wzorca, co nie oznacza ograniczenia indywidualnej zręczności wskutek spożycia alkoholu. Sprawiedliwy byłby system, który potrafiłby wyeliminować np. takich kierowców, których czas reakcji na bodźce przekracza przyjęte normy bez względu na przyczynę. Opóźnienie ludzkiego działania może mieć przecież wiele powodów: wiek, zmęczenie, cechy osobnicze. Najlepiej ilustruje to przykład. Jeżeli przygotowalibyśmy eksperyment polegający na zbadaniu niebezpiecznych zachowań w dużym ruchu miejskim dwóch kierowców: osoby niedoświadczonej, po niedawno zdanym egzaminie uprawniającym do prowadzenia samochodu oraz kierowcy zawodowego (np. rajdowego), ale prowadzącego auto po wypiciu butelki piwa. Przeprowadzenie tego eksperymentu chociażby z powodu obowiązujących przepisów nie jest możliwe. Należy jednak przypuszczać, i będzie to przypuszczenie graniczące z pewnością, że doświadczony kierowca, pomimo spożycia alkoholu, wywoła mniej sytuacji zagrażających bezpieczeństwu. Pomimo tego, obowiązujące normy pozwalają, a nawet nakazują jago ukaranie.

Rozwój nauki nie pozwala jeszcze na powszechne wdrożenie mechanizmów umożliwiających ocenę sprawności kierowcy w odniesieniu do przyjętego wzorca. Zwiększanie bezpieczeństwa w komunikacji poprzez eliminowanie nietrzeźwych kierowców wydaje się więc konieczne. Ale warto chyba pamiętać, ze kara jaka spotyka takich użytkowników ruchu jest już tak wysoka, że nie ma potrzeby dodatkowo ich piętnować.